top

Logowanie

Wesprzyj Bajkownię

     Twórz z nami Bajkownię!

Kto jest Online

Odwiedza nas 224 gości oraz 0 użytkowników.

Przyjaciele Bajkowni


wiersze i wierszowane bajki dla dzieci i dla dorosłych


Bogdan Dmowski czyta wiersze i wierszowane bajki dla dzieci i dla dorosłych


bajki dla dzieci


zloty jez


© Copyright by Bajkownia.org - Fabryka Bajek, Powered by Joomla! Valid XHTML and CSS.
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Bajka dla dzieci - Szkoła Babci Jadzi

Przy piaszczystych szlaczkach i pod alfabetem chmur kryje się niewielka szkoła, do której chodzą dzieci takie jak wy. Jednak jest to niezwykła szkoła, bo mieszkają w niej różne dziwne stworzenia, a najdziwniejsza jest sama Babcia Jadzia, która chodzi w puchatych bamboszach i zawsze wie, któremu z jej uczniów coś dolega, albo kto właśnie nabroił.

Na jej usługach są stworzenia, o których mówi cała szkoła, ale tak naprawdę nikt nigdy ich nie widział, poza małą niesforną dziewczynką.

              Wszystko zaczęło się w tę sierpniową noc, kiedy żywej duszy nie było w szkole poza buszującymi myszami i  śpiącymi wróblami w rynnie. Na podjeździe przed szkołą zaparkowała babcia, weszła nie tak jak zawsze uśmiechnięta, ale smutna i zadumana. Na jej rękach spoczywała sterta dokumentów. Mruczała coś pod nosem, że nie ma funduszy na prowadzenie szkoły, że dzieci będą musiały na własny koszt dojeżdżać do oddalonej o kilkanaście kilometrów placówki.

            Rodzice spodziewali się takiej sytuacji, niektórzy nawet myśleli o przeprowadzce do miasta ze względu na edukację swoich pociech. To już było postanowione, szkoła zostanie zamknięta. Ponura twarz babci miała po raz ostatni przekroczyć progi swojego ukochanego miejsca pracy. Ona sama uczyła się tutaj, potem jej dzieci, a teraz wnuki. Wszystko tu było takie kochane i bliskie sercu i tak po prostu ktoś miał z tego zrobić hotel dla turystów ze względu na piękne walory okolicy – tak jej powiedziano w urzędzie. Hotel, a to dobre!  - szeptała ze złością babcia. Układała dokumenty, w których był cały  jej świat. To o nie  zawsze sprzeczała się  z Antonim. Zawsze jej powtarzał, że praca to nie wszystko, musi myśleć o sobie i o dzieciach. Biedny Tosiek, nie ma go już od dziesięciu lat, a ja ciągle pamiętam, jak mi prawił kazania na temat mojego zaangażowania. Nie rozumiał charakteru tej pracy, a ja ją ciągle kocham, tak samo jak jego kochałam i te dzieciaki … Wzdychała ciężko sama do siebie zmęczona trudem rozstania. Po upływie godziny położyła się w swoim fotelu i  usnęła.

            Poranek był mglisty i ciepły, jasne chmurki zawisły nad szkołą. Z oddali słychać było pianie koguta, które obudziło śpiącą kobietę. Zerwała się na równe nogi i nie mogła uwierzyć własnym oczom. Jej gabinet był odmalowany, pastelowe barwy mieniły się w słońcu, na stopach pojawiły się białe puchate kapcie, a w całej szkole unosił się zapach ugotowanego obiadu. Babcia zeszła ostrożnie po starych skrzypiących schodach, by zobaczyć, skąd dochodzi ta cudowna woń. Jej wzrok utkwił w czymś, co kiedyś było starą piwnicą, a teraz wyglądało jak kuchnia i  stołówka dla dzieci. Wszędzie nowa terakota, nowe naczynia, sztućce, wszystko pachnące i jeszcze ten obiad. Skąd i kiedy ktoś to zrobił ? – Zastanawiała się Jadwiga. Okoliczni mieszkańcy mówili, że to pracownicy urzędu wykonali ten remont, ale babcia wiedziała, że nie. Miała przecież od nich pismo, że chcą zamknąć szkołę. O zamknięciu szkoły wiedzieli też rodzice i przyszli tego dnia, aby protestować. Ale protestu nie było, zamiast tego czekał na nich ciepły posiłek. Zaplanowano uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego. Pierwszego września akademia rozpoczęła się o godzinie 9.00 wspólnym hymnem narodowym wybrzmiewającym po całej okolicy. Później były scenki z wakacji. Dzieci żegnały się z latem. Nad zalewem urządzono puszczanie papierowych statków. Miejscowy zespół „Stokrotki” zaśpiewał przy ognisku kilka harcerskich piosenek. Tak zaczęły się nowe dni w szkole, która na zawsze miała odmienić los wiejskich dzieci.

Do szkoły przyszło sporo dzieci, w tym niesforna dziewczynka. Szła z mamą pod rękę. Jej włosy mieniły się we wrześniowych promieniach słońca, wyglądała jak Ania z Zielonego Wzgórza.

- Ona nie lubi szkoły! – Powiedziała zdecydowanym głosem mama dziewczynki.

- Rozumiem – odpowiedziała wychowawczyni, która przyjmowała dziecko do przedszkola.

- Przyjdę po nią o 13.00 – oświadczyła kobieta i bez gestu pożegnania zostawiła Kasię.

Były to ciężkie chwile dla wszystkich w przedszkolu. Dziewczynka kopała, pluła i gryzła wychowawców, szarpała się z nimi i chowała się we wszystkie możliwe zakamarki, nie chciała uczestniczyć w zajęciach. Nie chciała bawić się z innymi dziećmi, rzucała w nich zabawkami. To było jak najgorszy nocny koszmar, który kończył się o godzinie 13.00, wtedy matka przychodziła i bez powitania zabierała dziecko do domu. Tak było przez kilka tygodni. Kasia urastała do rangi potwora, który wszystkich bije i w każdego rzuca różnymi przedmiotami. Była izolowana od innych dzieci, sadzana do kąta, dostawała kary na oglądanie bajek i nie mogła brać udziału w grupowych zajęciach, bo każda próba kończyła się pogryzieniem lub pobiciem jakiegoś dziecka. Wszyscy byli urobieni po łokcie, kucharki płakały, że tłucze im naczynia ze złości, sprzątaczki musiały zamiatać ciągle zabrudzone podłogi, a o wychowawcach to już nawet nie ma co wspominać. Kasia na wszystko mówiła „nie”. Możecie sobie tylko wyobrazić jak to wyglądało. ­– Kasiu może zaśpiewasz z nami? – Nie. – Kasieńko może spróbujesz narysować kotka? – Nie. ­ - Słoneczko chcesz zatańczyć z nami? – Nie.  I tak bez końca. Rozmowy mamą i psychologiem nie dawały żadnej poprawy. Niesforna dziewczynka z dnia na dzień stawała się bardziej dokuczliwa dla otoczenia. I właśnie wtedy Babcia Jadzia postanowiła, że zajmie się tą dziewczynką. I chociaż mama chciała przenieść ją do innej szkoły, przekonała ją, żeby zostawiła córkę jeszcze dwa tygodnie w placówce, tym bardziej że zbliżały się Święta Bożego Narodzenia, a dziewczynce przyznano rolę pastuszka w szkolnym przedstawieniu. Babcia Jadzia miała już pewien plan, postanowiła zostawać z dziewczynką na próbach, w których ta niechętnie uczestniczyła. Pewnego dnia zaproponowała mamie dziewczynki, aby przyszła po nią później. Została z Kasią na próbie, a potem zaprosiła ją do swojego dyrektorskiego gabinetu, w którym czekała ją prawdziwa niespodzianka. Dziewczynka nie mogła uwierzyć w to, co widziała, przecierała oczy ze zdumienia. To była prawdziwa magia. Przy maszynie do szycia, ustawionej w rogu pomieszczenia, siedziały dwa bobry, które swoimi pazurkami obszywały niebieską tkaninę ustrojoną w niebieskie gwiazdki. Biurko było zajęte przez trzy rude wiewiórki wycinające z brązowego kartonu dach do szopki betlejemskiej. Na środku gabinetu znajdowała się sfora ptaków, jeży, nietoperzy i stworzeń różnej maści. Wszystkie one szyły, wycinały i tkały niestworzone rzeczy.

Dziewczynka tylko otworzyła buzię i zamarła w bezruchu. Doskonale zauważyła to Babcia Jadzia, nie chciała, aby Kasia się wystraszyła, dlatego spokojnym tonem powiedziała:

- Pomagają mi w stworzeniu dekoracji na świąteczne przedstawienie. To już niedługo, dlatego bardzo się spieszą.

- Ale jak to możliwe?

- Wszystko jest możliwe, Kasiu, wystarczy, że w coś mocno uwierzysz i to może się stać.

- Ja bym chciała, żeby mój tato wrócił na święta do domu. On zawsze jest w dalekiej podróży.

Babcia Jadzia zrozumiała, co tak naprawdę trapiło dziewczynkę. Poprosiła ją również, żeby nikomu nie mówiła o jej pomocnikach, w zamian za zachowanie tajemnicy będzie się mogła z nimi bawić i wysłuchiwać opowieści o życiu w lesie. Kasia uczestniczyła dzielnie w próbach, a później pomagała zwierzętom w ich pracy.

Nadszedł dzień przedstawienia, w całej szkole unosił się zapach świerku, cynamonu i goździków. Wszyscy pilnie się przygotowywali, więc występ musiał się udać. Później dzieci śpiewały kolędy i pastorałki. Mama Kasi dumnie wpatrywała się w nią, nie mogła poznać swojej córki, które była grzeczna i uśmiechnięta. Jej dziecko przeszło błyskawiczną zmianę.  Po wspólnym śpiewaniu do sali wszedł Mikołaj, wszyscy bardzo się ucieszyli, a Kasia nawet zapiszczała z radości na widok pomocnika, który z nim przyjechał – był nim tatuś dziewczynki. Uroczy i wyjątkowy dzień w szkole Babci Jadzi zakończył się tuż przed północą, a potem rozpoczęła się przerwa świąteczna. Dzieci cieszyły się z rodzicami w swoich domach, a Kasia już na zawsze zapamiętała te święta. Szkołę ukończyła ze świadectwem z czerwonym paskiem i wzorowym zachowaniem, a staruszka w puchatych bamboszach i jej przyjaciele z lasu nauczyli dziewczynkę, że nie należy się poddawać i nie ma rzeczy niemożliwych, wystarczy tylko czegoś bardzo mocno pragnąć i uwierzyć, że to się może spełnić.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj bajkę

Szukaj

"Odkryj e-wolontariat"

Bajkownia.org - Fabryka Bajek nagrodzona!

Bajkownia.org -Fabryka Bajek zajęła 2 miejsce w ogólnopolskim konkursie "Odkryj e-wolontariat""

Patronat medialny

 

 190x120 anim bajk

 

Bajkownia.org - Fabryka Bajek wspiera akcję Ministerstwa Środowiska - "Pobierz aplikację na smartfona i zagraj z dzieckiem w „Posegreguj śmieci”.  Sprawdź kto z Was zostanie mistrzem w segregowaniu?"

Bajkownia.org - Fabryka Bajek dla dzieci - druga tura konkursu na najlepsze strony Internetu

 

Bajkownia.org - Fabryka Bajek dla dzieci - Złota Strona Tygodnia Wprost lipiec 2012